środa, 6 września 2017

Test diagnostyczny

Przychodzi uczeń po wakacjach do szkoły i... Na dzień dobry często wita go test diagnostyczny. A nawet kilka. Chyba nikt z nas by nie chciał zostać tak powitanym. A uczeń? Czyli dziecko?

Korczak pisał, że nie ma dzieci, są ludzie.
Dlaczego więc ciągle dzieci traktujemy niemal jak jakiś inny gatunek?
Dlaczego nie tak, jak innych dorosłych? I ciągle im utrudniamy.


Wszystko ma plusy i minusy. Testy diagnozujące teoretycznie pozwalają nauczycielowi poznać uczniów, ich poziom wiedzy i umiejętności, przypisać ich do grup językowych. Tylko czy takie typowe testy są przyjazne dla ucznia? Czy motywują? Czy pozwalają nawiązać pomiędzy nauczycielem a uczniem relację, której  filarem jest bezpieczeństwo?

Co więcej, typowy test sprawdza zazwyczaj zagadnienia leksykalno-gramatyczne i tak naprawdę nie daje informacji na temat kompetencji językowych ucznia, czyli... nie jest miarodajny. Nie odpowiada na pytanie, jakie w teorii zadaje.




A gdyby tak... Pokazać uczniom prawdziwy cel?

Są uczniowie, którzy dla oceny zrobią wszystko - tak bardzo są już przyzwyczajeni do kar i nagród. Tablice motywacyjne, naklejki, oceny cyfrowe, punkty...
Czy można zrobić to inaczej? Wszystko zawsze można zrobić inaczej :)

Diagnoza zdecydowanie nie powinna być oceniona sumująco - ale dla nauczyciela jest ona kopalnią wiedzy, więc ewentualne błędy dobrze jest wypisać. Dzięki temu będzie można pracę późniejszą zindywidualizować, a nawet spersonalizować.

Potrzebujemy czasu...


Dwoje małych dzieci zapełnia mi dobę tak, że... czasu, niestety, coraz mniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Maty do kodowania

Dawno, dawno temu... Tak mogłaby zacząć się ta historia:) W wakacje 2019 roku trafiłam na FB na informację, że ktoś by chciał szkołom d...